Jasne, Bo Prohibicja Zawsze Świetnie Działa
- dnia: 2012/02/16
- autor: Andrzej Tucholski
- w: Biznes & Marketing, Kreacja
24

WHO wymyśliło sobie (za szwedzką inspiracją), aby sklepy z alkoholem były prowadzone przez państwo, lokowane na obrzeżach miast i otwarte jedynie parę godzin dziennie. Alkoholu nie będzie także można reklamować. Za naszej prezydencji w UE wszystkie kraje projekt przyklepały i podobno ma być on przepychany w połowie wiosny.
Z początku uznałem, że to pewnie jakiś żart. Po chwili do mnie dotarło, że niekoniecznie. Gazeta Prawna rzadko wkręca ludzi (no, a przynajmniej nie na taką skalę).
Naruszenie Status Quo

*Puff* i społeczeństwo znienacka wyleczone.
Francja, Włochy, Portugalia i Hiszpania bez wina, Niemcy bez piwa a Polacy bez całej trójki, doliczając wódkę? Pomijając preferencje alkoholowe jednostki – przecież te trunki są potężną składową kultury swoich krajów. Już widzę, jak ich obywatele z radością przyjmują nowe przepisy.
Poza tym – czy ktokolwiek tam w WHO słyszał o mechanizmie zakazanego owocu? Przecież utrudnienie dostępu do alkoholu jedynie odpali w młodych jeszcze silniejsze poczucie, że upicie się jest powodem do dumy.
Serio, z dnia na dzień jestem coraz bardziej przekonany, że dyplom z psychologii (chociażby jakaś pobieżna dwulatka) powinien być bezwzględnym minimum wymagań na jakiekolwiek stanowisko administracyjne.
Reklamy
Kominek pisał wczoraj o tym, że Rada Etyki Mediów przyczepiła się (za listem smutnego obywatela) do słynnej reklamy Old Spice (tej z I’m on a horse). Oto fragmenty skargi zgłaszającej spot do weryfikacji przez REM:
Mężczyzn (…) wpędza w kompleksy i buduje tylko i wyłącznie frustrację. (…) reklama ta poniża obraża i wpędza w kompleksy normalnych mężczyzn ciężko pracujących na rodzinę i niemających czasu na siłownię.
Autor bloga celnie zauważył:
A może by tak zakazać reklamy drogich samochodów, bo pracowników huty na nie nie stać? I wycieczek zagranicznych, bo Kowalski może się wybrać co najwyżej do Karpacza. I to tylko na weekend.
Podobnie moim zdaniem sytuacja wygląda z reklamowaniem alkoholi. Wbrew ewidentnie panującej w Brukseli i Genewie opinii – ludzie potrafią myśleć. I choć demokracja musi dawać równe szanse wszystkim bez wyjątku, byłoby okej, gdyby nie był ten światły cel ciągle mylony z zaniżaniem standardów do najgłupszych jednostek społeczeństwa.
Jestem za zwiększeniem kar przyznawanych sklepom, które sprzedają alkohol nieletnim. Jestem za obowiązkiem odnotowywania w jakiś regularny sposób osób, które wszczynają alkoholowe burdy. Jestem przeciwko kasowaniu reklam alkoholu. Sorry, ale są one obecnie bardzo istotną częścią propagowanego w mainstreamowej kulturze lifestyle’u. Większość z nich to małe dzieła sztuki. Komercyjne? I co z tego :)
Czy namawiają do złego? Nie wydaje mi się. W końcu słodziutką i puchatą podusią w misie (taką ze wszystkimi możliwymi unijnymi atestami) też można kogoś z premedytacją udusić.
(jeśli nie widzisz filmiku – link do Youtube)
Czy sprawiło to, że zniknął?
Spostrzeżenie dodatkowe – TIR może być na autostradzie. Ty nie. Czy po nieuniknionym wypadku powinniśmy zakazać przejazdu wszystkim ciężarówkom czy też puknąć się w głowę, że ktoś wbiegł na własne życzenie pod koła?
Prohibicja
Niektóre serwisy informacyjne wspominają też o możliwości stopniowego zwiększania ceny alkoholu, aż do poziomu praktycznej niedostępności dla zwykłego obywatela. Z tego co się orientuję, to rozwiązanie z kolei rześko propaguje rząd Wielkiej Brytanii. Jako że pomysł ten przypomina do ułudy gospodarczą prohibicję, w ramach komentarza pozwolę sobie zacytować Bartłomieja Kozłowskiego z serwisu Polska.pl (link prowadzi do pełnego artykułu):
Pierwsze skutki prohibicji wydawały się całkiem zadawalające. Jak wskazują dostępne dane, w najwcześniejszym okresie prohibicji ilość spożywanego na głowę przeciętnego Amerykanina alkoholu spadła w sposób bardzo poważny (…).
Trend ten bardzo szybko jednak się odwrócił. Co więcej, w bardzo szkodliwy sposób zmieniła się struktura spożycia alkoholu. Amerykanie pili o wiele mniej piwa i wina, za to bez porównania więcej wódki. W amerykańskim życiu po raz pierwszy w praktyce zrealizowało się to, co Richard Cowan nazwał „żelaznym prawem prohibicji”: im bardziej jakiś rodzaj substancji (narkotyki, tytoń, alkohol) jest ścigany przez prawo, tym substancja taka staje się mocniejsza (i w bardziej prawdopodobny sposób zanieczyszczona) oraz bardziej niebezpieczna.
Kiedy obrót jakąś rzeczą staje się przestępstwem, a na ową rzecz istnieje zapotrzebowanie – tymi którzy podejmą się dostarczenia zakazanej a pożądanej substancji, będą przestępcy. Skutkiem tej prawidłowości było inne zjawisko, które przed okresem prohibicji miało w Stanach Zjednoczonych charakter marginalny – rozwoju zorganizowanej przestępczości.
Najbardziej tragicznym skutkiem prohibicji był spektakularny wręcz wzrost liczby morderstw.
A Przecież Można Inaczej
Bracia Heath napisali niedawno popularną książkę Pstryk – Jak zmieniać, żeby zmienić. Jest to pozycja poświęcona zarządzaniu zmianą i stanowi współczesny must-read dla wszystkich zawodowo lub naukowo związanych z tematyką zarządzania.
Jeden z przytaczanych przez nich case’ów dotyczył postaci Jaya Winstona. Koleś był profesorem zdrowia publicznego na Harvardzie i jakoś w latach osiemdziesiątych wymyślił koncepcję designated driver (w Polsce pewnie nadal obowiązuje potoczne określenie muł). Chodzi o to, by grupa znajomych jadąca do baru przy każdym wyjściu wybierała naznaczonego kierowcę, który tego dnia nie będzie pił, bo przecież prowadzi. Bohaterem za każdym razem zostawał kto inny, by wszyscy mieli równą szansę na relaks.
Ponieważ terminu nie znał wówczas nikt (a i sam pomysł nie był specjalnie popularny), Jay razem ze swoją dzielną drużyną skontaktowali się z ludźmi (producentami, aktorami, scenarzystami) udzielającymi się w stu sześćdziesięciu (liczbowo: 160) popularnych programach telewizyjnych. Każdego z nich proszono jedynie o pięciosekundową linię dialogową, w której ktoś luźno nawiąże do idei naznaczonego kierowcy. Zgodziło się wielu.
(jeśli nie widzisz filmiku – link do Youtube)
Wystarczyły trzy lata, by dziewięciu na dziesięciu pytanych (90% społeczeństwa) poprawnie rozumiało pojęcie naznaczony kierowca. Co nawet bardziej istotne, na przełomie pierwszych czterech lat od wystartowania projektu liczba śmierci w wypadkach związanych ze spożyciem alkoholu zmniejszyła się z ponad 23 500 w roku 1988 do lekko ponad 17 850 w roku 1992. To ponad 5650 uratowanych ludzkich żyć.
Akcja poleciała zupełnie oddolnie i choć nie da się zbadać jej rzeczywistego przełożenia na spadek śmiertelności – no cóż, raczej nie zaszkodziła, prawda? Można było podobne rozwiązanie wymusić na obywatelach USA prawnie, jasne. Ale jak widać skutecznie i inteligentnie przeprowadzona kampania społeczna zadziałała płynnie, bezboleśnie i jeszcze do tego wszystkim się spodobała.
Postać naznaczonego kierowcy pojawia się w serialach i filmach do dzisiaj.
Czy dałoby się podobnym mechanizmem zmienić nasze spostrzeganie alkoholu w jakiś inny sposób? Oczywiście.
No To O Co Chodzi?
Standardowo już ostatnimi czasy – nie jestem pewien. Gdzieś w Internecie przeczytałem, że (cytat z pamięci) rząd brytyjski jest silny i zdeterminowany, więc przeprowadzi te reformy nawet przy ogromnym oporze społeczeństwa. No dobrze, jest silny i zdeterminowany, chwała mu. Tyle że to wszystko można rozwiązać inaczej.
Lubimy naśladować, lubimy wzorce, lubimy trendy. Dlaczego by nie pójść ścieżką światłych ludzi dwudziestego pierwszego wieku i nie spróbować czegoś z tych rejonów, hm? Czemu to zawsze musi być turbo restrykcyjne prawo i modlenie się, żeby ludziom nie przyszło do głowy wyjść na ulice?
No kaman, skasowanie seksownego palenia ze srebrnego ekranu spowodowało swego czasu tak drastyczny spadek sprzedaży fajek, że do dzisiaj nie wrócił on do wcześniejszego poziomu.
Pomysłem, nie siłą. Serio.
// O planowanych zmianach dowiedziałem się z artykułu umieszczonego wczoraj na Gazeta.pl. Zdjęcie w nagłówku jest mojego autorstwa i przedstawia kapselek Heńka na sopockiej plaży.
Pozdrawia Twój bloger,
![]()
-
O.
-
http://niezgrani.pl Rafał Rzeuski
-
anka
-
Karolina
-
http://kuchnianagazie.blogspot.com Czyprak Antoni
-
Martyna
-
http://prawdepowiedziawszy.blogspot.com/ mejoa
-
Ann
-
Karolina
-
Blanka
-
Karolina
-
Watje
-
Joanna
-
Karolina
-
Mike
-
Andrzej
-
http://w366dni.blogspot.com Patrycja
-
Mike
-
Andrzej
-
Mike
-
Blanka

